Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki ręczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki ręczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 lutego 2019

Haft z kolegiaty Bożego Ciała w Bieczu


We wrześniu zeszłego roku uczestniczyłam w Święcie Kosmy i Damiana w Bieczu organizowanym corocznie przez Muzeum Ziemi Bieckiej. 



W programie imprezy oprócz ciekawych wykładów i tradycyjnego jarmarku z rękodziełem było też zwiedzanie średniowiecznej kolegiaty Bożego Ciała. 



Kościół wspaniały, z wieloma bezcennymi zabytkami. Moją uwagę zwrócił też jeden, niezbyt istotny dla historyka sztuki szczegół, mianowicie secesyjny haft zdobiący mensę jednego z bocznych ołtarzy. 



Wykonany moją ulubioną techniką krzyżykową motyw fiołków alpejskich - pokojowych roślin bardzo modnych na przełomie XIX i XX wieku (obecnie również je lubimy) zachwycił mnie przez swoją autentyczność i prostotę. Sfotografowałam haft i postanowiłam rozrysować ten oryginalny i w sumie niezbyt skomplikowany i pracochłonny wzór. Nie wiadomo z jakiego wzornika korzystała ponad sto lat temu twórczyni tego dzieła (zapewne skromna i pracowita zakonnica), więc zależało mi utrwaleniu tego motywu, bo być może jest on już nie do zobaczenia w oryginale.






Przez dwa wieczory, patrząc w ekran laptopa, przerysowywałam motyw główny, zaznaczając dla ułatwienia, kolory poszczególnych fragmentów wzoru. W zeszłym miesiącu zaopatrzyłam się w końcu w odpowiedniej wielkości kanwę (spory kawałek na duży obrus) i rozpoczęłam pracę.






Użyłam kanwy Aida w kolorze jasnoszarym, który bardzo ładnie podkreśla jaskrawe barwy motywu. Szczególnie dobrze wygląda na nim wiosenna zieleń oraz fiolet. Motyw fiołka powtórzyłam w czterech rogach obrusa, a zielone gałązki dodatkowo wkomponowałam w środkowe części brzegów.


Na środku, również powtórzyłam ten motyw.


Po wypraniu i wyprasowaniu obrusa (nie sądźcie, że prasowałam sama, wyręczyły mnie przemiłe panie w maglu) prezentuje się on tak:




I jeszcze dyskretny podpis: inicjały i data powstania haftu.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Haft Emilie Berrin z roku 1800


Jakiś czas temu natknęłam się w Internecie na wzory haftów Emily Berrin z roku 1800, które przeznaczone były do dekoracji dołu sukni. 




Wzory skojarzyły mi się z epoką, która dopiero miała nadejść, czyli moim ulubionym biedermeierem, a że ich komputerowa jakość była dość dobra, a technika na znane mi krzyżyki, postanowiłam spróbować wyhaftować te urocze, ponad dwustuletnie motywy. Byłam ciekawa czy uda mi się uchwycić ducha epoki.
Zaplanowałam obrus. Zaczęłam od powiększenia i wydruku wzorów. Niektóre elementy były niezbyt czytelne, ale niezrażona, postawiłam na swoją wyobraźnię. 


Nie mogłam zdecydować, który motyw najbardziej mi się podoba, wiec wybrałam trzy najładniejsze i skomponowałam z nich coś na kształt „przeplatającej się” przez obrus wstęgi. 


Do tego dobrałam motyw sznura z chwostami oraz inicjały na rogach haftu: EB – Emily Berrin oraz ST – Sylwia Tulik, czyli moje. Dodatkowo wyhaftowałam daty powstania wzoru i jego wykonania.




Największym wyzwaniem był dobór kolorów. W przypadku starych wzorów nawet jeden fałszywy odcień może sprowadzić całość do współczesnej marnej kopii i zniszczyć efekt autentyczności. Sądzę, że jakoś sobie z tym poradziłam, na szczęście miałam do dyspozycji cały worek mulin – pozostałości po poprzednich haftach moich i mojej babci.


Tak zaczęła się moja praca...








A taki jest efekt końcowy...






wtorek, 5 grudnia 2017

Świąteczne serwetki z motywem karpia





Jak co roku przed świętami, wzięło mnie na haftowanie. Pomna zeszłorocznej porażki (nie zdążyłam odpowiednio wcześniej zachęcić was do haftu, a bardzo chciałam, poczytacie o tym tu:
https://domtradycyjny.blogspot.com/2016/12/swiateczne-hafty-krzyzykowe.html 



Wybrałam tym razem coś bardzo prostego mało czasochłonnego a jednocześnie efektownego i dającego poczucie prawdziwej satysfakcji. Zdecydowałam się na wigilijne serwetki do ust z motywem karpia wykonane techniką „za igłą” i haftem płaskim. Jak widzicie nie jest to szczyt precyzji, ale efekt końcowy jest bardzo zadowalający.
Każda rybka jest inna, inaczej „umaszczona” i każda ma swój własny wyraz pyszczka. To takie indywidualistki, że aż się boję czy o północy nie przemówią ludzki głosem.


Wzór zaprojektowała mi ciocia Krysia (dla mnie ciocia Krysia, a na prawdę, znany plastyk i grafik Krzysztofa Lachtara) – to miała być taka „spóła”: ona wymyśla, ja wyszywam, a potem jest nam miło przy wigilijnym stole. 







Motyw rybek pojawia się czasem w jej grafikach. 



Ze względu na to, że został mi po obszyciu sześciu serwetek spory kawałek lnu, dorobiłam większą serwetkę do wyścielenia kosza na chleb i trójkątną (mojego własnego, genialnego pomysłu), którą obwiążę butelkę wina, żeby krople nie brudziły mi bielutkiego obrusa.



Całość opatrzyłam datą i inicjałami „twórczyń” (tak staram się sygnować wszystkie swoje obrusy i hafty).


Polecam świąteczne hafty, bo niezwykle cieszą, można się nimi bez skrępowania pysznić wśród rodziny, a wyciągnięte z kredensu za kilka lat wzruszają i przypominają mile spędzone świąteczne chwile.