„Król czekolady”
Niewielka przedwojenna puszeczka po
cukierkach firmy Piasecki, którą niedawno dostałam, zainspirowała mnie do
przypomnienia postaci Adama Antoniego Piaseckiego, przedwojennego „Króla
czekolady” - człowieka interesu, filantropa i twórcy słynnego batonika „Danusia”.
Adam Antoni Piasecki (1873-1945) urodził się
w Bieganowie w zaborze rosyjskim, jako syn dworskiego agronoma. W wieku 12 lat
rozpoczął praktykę cukierniczą w Kielcach. Po dwóch latach wyjechał do Warszawy
by dalej uczyć się fachu w piekarni Józefa Semadeniego. Tu, w roku 1893 został
czeladnikiem. Następnie przeniósł się do Krakowa gdzie pracował w fabryce
herbatników. Po kilku latach, w 1898 roku, zdecydował się rozpocząć własną
działalność. Na początku była to mała
firma cukiernicza, która dzięki doskonałym wyrobom zaczęła być coraz bardziej
popularna i cieszyła się coraz większą renomą. Szybki rozwój firmy sprawił, że
w roku 1910 Adam Piasecki uruchomił przy ul. Długiej Krakowską Fabrykę Cukrów i
Czekolady. W ślad za tym poszło otwarcie pierwszego sklepu firmowego w Rynku
Głównym w Krakowie.
Przed wybuchem I wojny światowej Piasecki
zatrudniał 120 osób. W czasie wojny wspomagał żołnierzy: wysłał im na front
wschodni 2500 tabliczek czekolady, a od 1915 roku produkował czekoladę o nazwie
„Wojenna”. W okresie międzywojennym fabryka świetnie prosperowała. Powstały
takie szlagiery jak, produkowane do dziś, malagi, tiki taki, kasztanki i
raczki. Sukces firmy, to oprócz doskonałej jakości produktów, pomysły handlowe
właściciela, który stawiał na lokalny patriotyzm – opakowania czekolad
ozdabiały krakowianki, widoki Krakowa i postacie historyczne a ich nazwy
nawiązywały do aktualnych wydarzeń i nastrojów politycznych.
![]() |
Gotowe wyroby cukiernicze - to chyba lizaki, fotografia z książki Iwony Kienzler "Dwudziestolecie międzywojenne", Tom 35 "Ludzie interesu" |
Wspaniałym,
niezrealizowanym pomysłem było również ogłoszenie (wraz z Janem Wedlem)
ogólnopolskiego konkursu na Królową Czekolady. Wyłoniona miała zostać królowa,
księżniczka i damy dworu. Niestety, rozstrzygnięcie zaplanowano na 15 grudnia
1939 roku…
Adam Antoni Piasecki był nie tylko genialnym
cukiernikiem, ale także wielkim społecznikiem. Oprócz pomocy dla wojska ogromną
kwotę przeznaczył na restaurację zamku na Wawelu
niemal doszczętnie zniszczonego po okupacji Austriackiej. Obdarzał też wielkim
zaufaniem i opieką socjalną swoich podwładnych.
I tu jeszcze historia miłosna… Otóż ten zacny
i dojrzały już przedsiębiorca był twórcą receptury znanego batona czekoladowego
„Danusia”, który opracował w 1913 roku, gdy zakochał się w swojej, dużo
młodszej pracownicy o tym imieniu. Posunął się nawet do tego, że umieścił
podobiznę ukochanej na opakowaniu smakołyku i ta urocza buzia zdobi do dziś tę
wciąż popularną czekoladkę. Co działo się z tą miłością? Nie wiadomo. Piasecki
był już wówczas żonaty... Wszelkie źródła milczą na ten temat. Przez ostatnie
100 lat opakowanie batonika zmieniało się, to jednak nie traciło swoich
charakterystycznych cech: kolorystyka biało-niebieska, biały napis i buzia
Danusi. Dziś ten przysmak produkowany jest w zakładzie podkrakowskich
Dobczycach.
![]() |
Ja najbardziej lubię tę z ajerkoniakiem... |
W 1954 roku fabryka została upaństwowiona i zmieniła
nazwę na „Wawel". Nadal produkuje czekolady, batony i cukierki a od 2008
roku prowadzi fundację „Wawel z rodziną”. Teraz wspomaga akcję „Z miłości do
radości” – kupując produkty „Wawel” można wspomóc potrzebujących. Szlachetna wizja
Adama Piaseckiego jest kontynuowana.
No i nie ukrywajmy – czekolada jest ważną
częścią życia większości z nas. Tak wiec sięgając w sklepie po tabliczkę
czekolady, zastanówmy się chwilę i kupmy tę z firmy „Wawel”.
Na koniec coś do poczytania – fragment
wspomnień Anny Chmiel z Cieślewiczów z książki „Suknia z zielonej portiery”:
Nie
ma gdzie się dobrze ustawić z końmi, a trzeba stanąć jak najbliżej ogromnego
sklepu kolonialnego Hawełki i królestwa czekolady – Piaseckiego. Zapach tego
wspaniałego rarytasu towarzyszy każdorazowemu otwieraniu się drzwi. Bucha w
nozdrza rozradowanych dzieci. Ojciec kazał kupować tylko w polskich sklepach.
Tu nie oszukują i zawsze się jest bardzo elegancko obsłużonym. Piasecki to
dobra stara firma. Wyczarowuje, zwłaszcza na Wielkanoc, przepiękne cacka. A to
zajączki, kwoczka z kurczętami. Mnóstwo jajeczek z czekolady. Te duże i całkiem
maleńkie. A i o barankach nie zapomniał. Stoją dumnie na lustrzanych półkach
przyozdobione chorągiewkami – widomym znakiem Zmartwychwstania Pańskiego. Co za
cuda. A zapach. Szkoda gadać, ślinka leci, a rozbiegane oczy pożarłyby
wszystko, co ustawiono również na wystawach, do najmniejszego okruszka. Do
ostatniej nutki słodkiego, kakaowego zapachu.
![]() |
Cukiernia Piaseckiego przy Rynku Głównym w Krakowie, fotografia z książki książki Iwony Kienzler "Dwudziestolecie międzywojenne", Tom 35 "Ludzie interesu" |
Wzryszająca historia. Bardzo dziękuję!
OdpowiedzUsuńTo ja dziękuję. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMojego dziadka druga żona
OdpowiedzUsuńMój dziadek to Adam Piasecki jego pierwsza żona to Halina
OdpowiedzUsuńA druga żona Danuta
OdpowiedzUsuń"Ojciec kazał kupować tylko w polskich sklepach." No, a od 2007 roku Wawel jest w 52% w obcych rękach.
OdpowiedzUsuń