wtorek, 10 stycznia 2017

Jak już palić, to z klasą!


Pierwszy tegoroczny wpis, trochę przekornie, dedykuję wszystkim tym, którzy postanowień noworocznych nie robią, a już na pewno nie przyrzekali rzucić palenia.

Palenie papierosów jest teraz coraz bardziej, nie boje się tego słowa użyć, piętnowane, przez co cała, wypracowana przez wieki kultura palenia zanika, a sama czynność schodzi do podziemia i staje się czymś wstydliwym. A przecież wielu z nas pali, lubi to i nie ma zamiaru rzucać tego przyjemnego nałogu. O ile palimy w miejscach publicznych to musimy się dostosować do zasad ogólnie panujących (czyli do ukrywania się i stania na mrozie w niedogodnych warunkach atmosferycznych), ale w domu, palmy z klasą, jak należy, i pozwólmy sobie na odrobinę luksusu i elegancji.  
Na zdjęciach poniżej mój zbiór akcesoriów do palenia. Choć sama nie palę, to lubię te przedmioty, przypominające o tym, jak, w niedługim czasie, zmieniły się obyczaje.







Jeśli palimy w domu, to po pierwsze, używajmy ładnej popielniczki, a po drugie trzymajmy papierosy nie w kartonowych paczkach z okropnymi napisami, wiecie, tymi o raku płuc o itp., tylko w odpowiednio do tego przeznaczonych skrzyneczkach lub papierośnicach. 


Można też od czasu do czasu zapalić aromatyczną fajkę, która podobno mniej szkodzi…



Ze względu na to, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu palili prawie wszyscy i wszędzie, to popielniczki były znakomitym narzędziem reklamującym różne produkty, począwszy od maszyn a skończywszy na jedzeniu (reklamowano tak np., kawę) Mam w domu taką, która reklamuje słynną wytwórnię platerów i wyrobów metalowych Norblina, a wyprodukowano ją w roku 1934 - w 125-lecie istnienia firmy.



Jeszcze kilka słów o tytoniu: tytoń pochodzi z Ameryki, gdzie znany był już 1400 lat p.n.e. Do Europy trafił dzięki Krzysztofowi Kolumbowi. Sławny podróżnik zlekceważył jednak jego możliwości, ponieważ w swoim pamiętniku napisał tylko jedno krótkie zdanie o tytoniu. Rozpowszechnili go dopiero w następnych dziesięcioleciach żeglarze, podróżujący między Starym Kontynentem a Ameryką, twierdząc, że ma on działanie lecznicze. Palenie tytoniu dla przyjemności rozpowszechniło się najpierw w Anglii: w połowie XVI wieku, angielscy odkrywcy John Hawkins i Francis Drake po długiej wyprawie powrócili do domu z opowieściami o tubylcach zamieszkujących Florydę, którzy mogli wędrować przez wiele dni bez jedzenia, tak długo, jak długo palili fajkę. Te barwne, egzotyczne relacje tak pobudzały wyobraźnię Anglików, że w szybkim czasie palenie fajki stało się niezwykle modne. Tytoń nie był już tylko produktem leczniczym, lecz sprawiał radość i przyjemność. 



W roku 1889 ks. Jan Kudła, wikary parafii Kańczuga na Podkarpaciu pisał w kronikach: „Tytoń miernie używany podług mnie jest nieszkodliwy; poprawia humor, niszczy zarazki, wzbudza apetyt, nastraja do pracy; nadmiernie lub wcześnie przed 24 rokiem używany sprowadza najczęściej suchoty, a w każdym razie utrudnia wykształcenie się organizmu”. 
 
Na koniec jeszcze coś do poczytania: fragment „Mistrza i Małgorzaty”, Michaiła Bułhakowa (tłum. Leokadia Anna Przebinda, Grzegorz Przebinda, Igor Przebinda)

- Widzę, że chętnie by pan zapalił – Obcy [Woland] nieoczekiwanie zwrócił się do Bezdomnego – Jakie pan najbardziej lubi?

- A co, ma pan różne do wyboru? – ponuro zapytał poeta, któremu papierosy właśnie się skończyły.

- Jakie pan lubi? – powtórzył obcy.

-Naszą Markę [papierosy Nasza Marka były popularne w ZSRR w latach 20. XX wieku] – odpowiedział ze złością Bezdomny.

Nieznajomy jednym ruchem wyciągnął z kieszeni papierośnicę i podsunął Iwanowi.

- Nasza Marka, proszę.

Redaktora [Berlioza] i poetę wprawił w zdumienie nie tyle fakt, że w papierośnicy nieznajomego znajdowała się akurat Nasza marka, ile wygląd samej papierośnicy. Była ogromna, z czerwonego złota, na wieczku miała brylantowy trójkąt, który podczas otwierania błysnął niebiesko białym ogniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz